Czy odżywiasz się jak przeciętny Polak?

TŁO_DO_PREZNTACJI-04

Ustalenie co i jak jeść jest kwestią sporną wśród specjalistów od wielu lat. Z jednej strony mamy oficjalne zalecenia: piramidę żywieniową propagowaną przez Instytut Żywności i Żywienia, zaś z drugiej mnogość różnych diet, począwszy od nisko lub wysoko węglowodanowych, nisko lub wysoko białkowych, nisko lub wysoko tłuszczowych, po diety eliminacyjne, np. diety wegetariańskie.

A jak je przeciętna polska rodzina..?

W wielu przypadkach żywienie wygląda mniej więcej następująco:

Śniadanie to najczęściej kanapki z masłem lub margaryną, wędliną albo serem żółtym. Czasami na takiej kanapce można znaleźć też plaster pomidora, czy sałaty. Inne równie popularne opcje to płatki zbożowe na mleku lub parówki. Do picia herbata lub kawa, a dla dzieci soczek.

Następny posiłek w pracy lub w szkole to też na ogół jakieś produkty zbożowe, kanapki, drożdżówki, czy batony. U bardziej wymagających smakoszy na stole pojawią się serki smakowe z ziarnami, a od czasu do czasu owoc – zwykle jabłko. Do picia ponownie kawa, herbata lub słodkie napoje.

Obiad na ogół tradycyjny i polski, czyli ziemniaki, schabowy i surówka, chociaż coraz częściej można zaobserwować, że ziemniaki są wymieniane na kasze, czy makarony, a kotlety wieprzowe na drobiowe. Mięso smażone na oleju rzepakowym lub margarynie, rzadziej na smalcu, czy oliwie. Czasami obiad jest dwudaniowy, wtedy schabowego lub kurczaka poprzedza zupa, koniecznie zagęszczana mąką lub śmietaną i w zdecydowanej większości z makaronem lub ryżem.

Kolacja to praktycznie kopia śniadania, znowu dominuje pieczywo, czasami twarożek, parówki, czy inne wędliny.

Jak taki sposób żywienia przekłada się na zdrowie przeciętnego Polaka…? Nieciekawie. Ponad 45% Polaków umiera z powodu chorób układu krążenia, 25% na nowotwory, a niecałe 10% na choroby układu oddechowego i trawiennego. Prawdziwą plagą zaczynają być choroby nowotworowe.
W latach 60-tych umierało na nie niecałe 7% Polaków. Prognozy wskazują, że liczba zgonów spowodowanych nowotworami będzie rosła. Wszystkiemu niby winny jest postęp cywilizacyjny…

Co takiego jest lub czego nie ma w codziennej diecie, że jesteśmy narażeni na powstawanie tylu jednostek chorobowych?

Przedstawiony sposób żywienia powoduje niedobory wielu minerałów, takich jak chociażby magnez, selen, jod, mangan, wapń oraz witamin B6, B12, D3, K2, kwasów omega 3…

Należy więc zadać pytanie, w co obfituje jedzenie przeciętnej polskiej rodziny, że tak negatywnie wpływa na nasze zdrowie?

Po pierwsze, nadmiar cukru i węglowodanów, co sprzyja m.in. ciągle podwyższonemu poziomowi insuliny we krwi. Po drugie, kwasy tłuszczowe trans oraz nadmiar omega 6 (w stosunku do omega 3). Dodatkowo, poprzez niewłaściwą obróbkę termiczną, człowiek sam sobie funduje dodatkową ilość związków działających niekorzystnie na zdrowie, np. akroleinę, węglowodory aromatyczne, peroksydowane kwasy tłuszczowe, czy związki reakcji Maillarda. Szukając dalej znajdziemy kwas fitynowy (w nadmiarze), nadmiar sodu w stosunku do potasu, gluten, lektyny, substancje konserwujące, wzmacniacze smaku, fosforany, barwniki, inhibitory enzymów utrudniające trawienie, a często również metale ciężkie i bisfenole.

Taki zestaw powoduje, że ludzki organizm jest pozbawiony tarczy ochronnej w wyniku niedoborów składników odżywczych. Poza tym, pod wpływem substancji szkodliwych dostarczanych z pożywieniem i takich czynników, jak permanentny stres, za małą ilość dobrej jakości snu, czy zanieczyszczenie środowiska – choruje i będzie chorował. Nie ma się co dziwić, że wręcz lawinowo rośnie liczba chorób autoimmunologicznych, czy nowotworowych.

Kiedy Polak czuje, że coś w jego organizmie nie domaga, to zaczyna się „kombinowanie” na własną rękę za pomocą suplementów diety lub leków bez recepty. Jaki ma pożytek z takiego leczenia, napiszę w kolejnym poście.